piątek, 1 października 2021

Zapomniani hutnicy: Jerzy Ankus

    Piłkarski Hutnik sprzed lat to nie tylko kilka nazwisk wymienianych jednym tchem: Węgrzyn, Kraczkiewicz, Waligóra, Sermak itd. Ci oczywiści byli wspaniali, ale wciąż żyją i mieszkają obok nas zawodnicy, którzy poświęcili wiele zdrowia dla "Biało-Błękitno-Niebieskich" barw w latach 50-tych, 60-tych, 70-tych czy 80-tych. 

Nieznani przez kibiców, nieobecni, niedoceniani... Są kluby pamiętające o takich piłkarzach. Zaproszenie na mecz, może nawet karnet na sezon, wspomnienie na meczu przez spikera? Na Suchych Stawach niestety nie jest to praktykowane... Jednym z takich zawodników jest mieszkający obecnie w podkrakowskich Łuczycach Pan Jerzy Ankus. 

 IX Tournoi International di Cannes. 29 marca1959 roku. Przywitanie kapitanów przed meczem Chelsea – Orliki. Po lewej kapitan Anglików Ken Schellito, z prawej kapitan Orlików, wychowanek i nadzieja Hutnika Jerzy Ankus. Fot. Archiwum Jerzego Ankusa. 

Jerzy Ankus urodził się 13 marca 1941 roku w Jeleniu, obecnej dzielnicy Jaworzna. W młodym wieku przeniósł się z rodzicami do Nowej Huty. Jest wychowankiem Hutnika.
 W pierwszej drużynie Dumy Nowej Huty zadebiutował w 1958 roku, dokładnie w dniu, kiedy Pele, Didi, Vava i spółka na sztokholmskiej Rasundzie sięgali po tytuł mistrzów globu. Talent prawego łącznika ataku z Nowej Huty szybko dostrzeżono w kraju. W wieku 17 i 18 lat był regularnie powoływany do juniorskiej reprezentacji Polski. Grał w niej min. z innym z hutników Stefanem Krupą. 

 W marcu 1959 roku Ankus pełnił zaszczytną rolę kapitana drużyny Orlików podczas tradycyjnego turnieju we francuskim Cannes. W finale IX edycji Tournoi International di Cannes londyńskie Chelsea FC ograła Lazio Rzym 2-1. W półfinale Anglicy w składzie m.in. z najlepszym strzelcem w historii londyńskiego klubu Bobbym Tamblingiem czy przyszłym utytułowanym trenerem m.in. Barcelony i reprezentacji Anglii Terrym Venablesem pokonali występujący pod nazwą Orliki Warszawa polski zespół 1-0. Wcześniej młodzi Polacy rozgromili niemiecki BC Augsburg 4-0, a w meczu o trzecie miejsce pewnie pokonali Jume Madryt 2-0. W polskim zespole występowali m.in.: Antoni Piechniczek, Andrzej Sykta i Stanisław Gadecki. 

 Jesienią tego samego roku parol na Ankusa zagięła I-ligowa Cracovia. Na tym poziomie zagrał 21 razy, zdobywając 1 gola. W 1962 przeniósł się do rodzinnego Jaworzna. Z tamtejszą Victorią wywalczył awans do II ligi. Jesienią 1966 roku powrócił do Hutnika. W nowym systemie taktycznym pełnił rolę ofensywnego pomocnika. Wraz z najlepszym przyjacielem Zdzisławem Kowalczykiem stanowili niezapomniany duet w środku pola. 

 Wiosną 1971 wydawało się, że poprowadzi on Hutnika do bram ekstraklasy. Jednak w Boże Ciało szturm hutników został powstrzymany celną główką Jerzego Sadka z ŁKS-u. 

Dwa lata później na drodze awansu do I-ligi stanęła z kolei opolska Odra, lepsza w barażowym dwumeczu. Wieloletni kapitan drużyny doskonale opanował sztukę silnego uderzenia z dystansu. Swoją ostatnią bramkę dla Hutnika zdobył w listopadzie 1973 roku, w Gdańsku z Lechią (1-1). Zrobił to w charakterystyczny dla siebie sposób, ostrym strzałem z 20 metrów. 

 W wieku 33 lat wyjechał do USA, gdzie kopał piłkę w polonijnych klubach z Chicago. Karierę piłkarską kończył pod koniec lat 70-tych w Kazimierzy Wielkiej. 

W Hutniku rozegrał w sumie 251 meczów i strzelił 25 goli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz