środa, 27 października 2021

Skuteczni weselnicy

     Początek spotkania rozegranego 31 lat temu w Lublinie nie zapowiadał wysokiej wygranej gości. To gospodarze mieli dwie wyśmienite okazje do strzelenia gola, ale Zbigniew Grzesiak i Mariusz Prokop spudłowali. 

W 36 minucie Mirosław Waligóra odebrał piłkę podającym ją sobie w polu karnym obrońcom Motoru i po raz pierwszy pokonał Dariusza Opolskiego. Po chwili Waligóra strzelił silnie na bramkę lublinian, piłkę odbił bramkarz, ale przy dobitce Andrzeja Sermaka nie miał już nic do powiedzenia. Po przerwie w ciągu dwóch minut na listę strzelców wpisał się debiutujący w ekstraklasie Robert Kasperczyk. Zawodnik ten powracał do macierzystego Hutnika po dwóch latach służby wojskowej spędzonych w Błękitnych Kielce. W Lublinie wybiegł od razu w podstawowym składzie, gdyż dotychczasowy partner Waligóry – Krzysztof Popczyński akurat zmieniał stan cywilny. 

W bramce krakowian zabrakło kontuzjowanego Krzysztofa Tyrpy, co sprawiło, że zadebiutował Dariusz Dębosz. Debiutant nie miał zbyt wiele pracy. W zwycięskiej drużynie najwyższą notę otrzymał znakomicie dysponowany Waligóra, który strzelił swoją 10 bramkę w sezonie. Wieczorem wszyscy zawodnicy i sztab szkoleniowy prosto z meczu udali się do podkrakowskich Wróblowic na weselne przyjęcie popularnego Fuczki. 

27.10.1990 MOTOR LUBLIN – HUTNIK 0-4 (0-2) Waligóra 36, Sermak 39, Kasperczyk 46, 47. Sędziował: Werner (Rybnik). Widzów 3500. 

MOTOR: Opolski, Komor, Kuraś, Dec, Prokop, Banaszek (48 Bąk), Żuchnik, M. Pisz, Rajt, Zych (76 Topczewski), Grzesiak. 

HUTNIK: Dębosz, Walankiewicz, Wesołowski, Węgrzyn, Koźmiński (23 Romuzga), Kowalik, Bukalski, Sermak, Kraczkiewicz, Waligóra, Kasperczyk.

Od lewej: Walankiewicz, Dębosz, w tle Sermak i Bukalski, następnie Kowalik i Wesołowski.
Fot. Archiwum autora bloga.

Krakowskie "Tempo" i relacja z meczu w Lublinie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz