poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Kazek z Biłgoraja - legenda Suchych Stawów

    13 kwietnia swoje 54. urodziny świętuje jedna z legend Hutnika Kraków - Kazimierz Węgrzyn. Piłkarz wybrany do jedenastki 70-lecia klubu mającego siedzibę na Suchych Stawach.

Urodził się w Biłgoraju na Lubelszczyźnie. Do osiemnastego roku życia grał w okręgówce w miejscowej Ładzie. Wtedy, podczas pojedynku z rezerwami Motoru na tyle uprzykrzył życie grającemu akurat w tym meczu I-ligowemu napastnikowi Januszowi Kudybie, że wpadł w oko działaczom z Lublina. Popularny Kazek znalazł się więc w I-ligowej ekipie prowadzonej przez trenera Jana Złomańczuka. Przez pół roku trenował z pierwszym zespołem Motoru, ale nigdy w nim nie zadebiutował, gdyż klub z Alei Zygmuntowskich ... nie chciał za niego zapłacić. Okres spędzony w Lublinie nie był do końca stracony, gdyż Węgrzyn zahartował się i już w Hutniku pokazał na co go stać. 

Kazimierz Węgrzyn na Suchych Stawach w czerwcu 2018 roku. Fot. Adam Murzański.

Do Nowej Huty trafił latem 1987 roku. 20-latek treningi piłkarskie łączył jeszcze wówczas z nauką w szkole. Debiut w barwach Dumy Nowej Huty przypadł na wyjazdowy mecz z Motorem i co tu dużo mówić nie był to debiut udany. Węgrzyn znów zagrał "na Kudybę", ale tym razem popełnił fatalny kiks i napastnik gospodarzy zdobył bramkę. Być może właśnie ten fakt sprawił, że wśród kolegów z szatni pojawiło się niebawem hasło wspominane czasem przez p. Kazimierza w wywiadach, iż "lepszy Dybczak pijany, niż Węgrzyn trzeźwy"...

Wiosną 1988 roku Węgrzyn występował już coraz częściej. W zespole prowadzonym przez trenera Lesława Ćmikiewicza zajmował miejsce w drugiej linii. W meczu z Błękitnymi Kielce dał dobrą zmianę i zanotował asystę przy trafieniu Jacka Gierka. Z Olimpią Elbląg popisał się ładnym ofensywnym wejściem w pole karne i zdobył zwycięską bramkę. W końcówce sezonu pokonywał jeszcze Piotra Wojdygę ze Stali Mielec i golkipera Gwardii Szczytno. 

Od sezonu 1988/1989 Kazek miał już pewne miejsce w hutniczej jedenastce. Nowy trener Andrzej Bielenda stworzył duet środkowych obrońców właśnie z niego i z łodzianina Grzegorza Wesołowskiego. W drugim sezonie w Hutniku wychowanek Łady zagrał 27 razy i strzelił 4 gole. 

Przełomowym momentem w karierze Węgrzyna był z pewnością sezon 1989/1990, w którym prowadzony przez Władysława Łacha Hutnik grał znakomicie i wywalczył historyczny awans do I ligi. Węgrzyn obok Mirosława Waligóry, Andrzeja Sermaka, Jerzego Kowalika, Leszka Walankiewicza czy Leszka Kraczkiewicza należał do liderów tamtej drużyny.

W środę 21 sierpnia 1991 roku w Gdyni reprezentacja Polski prowadzona przez Andrzeja Strejlaua rozgrywała towarzyski mecz ze Szwecją (2-0). W 83 minucie przy stanie 1-0 w miejsce Romana Koseckiego na boisko wszedł debiutujący w kadrze biało-czerwonych Kazimierz Węgrzyn. Był to pierwszy występ jakiegokolwiek piłkarza reprezentującego aktualnie Hutnika w pierwszej drużynie narodowej. W całej karierze Kazek koszulkę z orzełkiem zakładał w sumie 20 razy, z tego 13 razy jako zawodnik Hutnika.

Szczególna więź połączyła Kazka z Małym - Leszkiem Kraczkiewiczem, kolegą z zespołu z Suchych Stawów. Obaj pochodzą z pobliskich miejscowości - Kazek z Biłgoraja, a Leszek z Tarnogrodu. Często już na boiskach ekstraklasy Kazek pełnił funkcją swoistego "ochroniarza" Małego, którego rośli obrońcy rywali brali na celownik. 

Przez kibiców Hutnika Węgrzyn był czasem porównywany do znanego defensora reprezentacji Anglii, słynącego z ostrej gry Terrego Butchera. Jednak Kazek był zawodnikiem wszechstronnym, nie tylko był twardy i dobrze grał głową, ale potrafił zgrabnie wprowadzić futbolówkę na połowę przeciwnika, uderzyć z dystansu, rozegrać, notował asysty.

Futbol angielski nie był pisany Kazimierzowi. W marcu 1993 roku udał się na dziesięciodniowe testy do mistrza Anglii Leeds United. Tam w czasie starcia ze stoperem  Davidem Wetherallem doznał kontuzji złamania oczodołu. Przerażającą diagnozę po powrocie do Polski postawił doktor Zbigniew Kargol i zawodnik musiał udać się na miesięczne L4. Istniało nawet poważne zagrożenie utraty wzroku. Wysłannicy Leeds na czele z legendą tego klubu Paulem Hartem przyjechali jeszcze do Nowej Huty, by zobaczyć go w akcji w derbach z Wisłą, jednak stoper Hutnika nie mógł zagrać w tym spotkaniu.

Węgrzyn występował w Nowej Hucie do 1993 roku. W końcowej fazie pobytu koniecznie chciał już zmienić otoczenie. Męczyły go wieczne utarczki z klubowymi działaczami, z prezesem Janem Figutem na czele. Kłótnie o obiecane podwyżki, premie, inne zobowiązania... Ku uldze rosłego stopera w lipcu 1993 roku pojawiła się korzystna oferta rocznego wypożyczenia do Katowic, na którą na Suchych Stawach łaskawie przystano. Węgrzyn zdążył jeszcze zagrać w dwóch lipcowych meczach w barwach Hutnika, by na początku sierpnia zawitać na Ptaszyckiego 4 już, jako piłkarz Katowic. Notabene w debiucie w nowym klubie strzelił gola samobójczego, a Hutnik wygrał z GKS-em 3-1. 

Po roku Katowice wykupiły Węgrzyna definitywnie. W 1997 roku wychowanek Łady wyjechał do austriackiego SV Ried, po powrocie do Polski reprezentował barwy Wisły Kraków, z którą zdobył mistrzostwo Polski, Pogoni Szczecin, z którą był wicemistrzem kraju, Widzewa Łódź i Cracovii, z którą podobnie jak kilkanaście lat wcześniej z Hutnikiem świętował promocję do I ligi.

W 2018 roku Kazimierz Węgrzyn po wielu latach powrócił na Suche Stawy, biorąc udział w meczu pamiątkowym z okazji rocznicy awansu Hutnika do ekstraklasy. Znów czarował swoją grą wspólnie m.in. z Leszkiem Kraczkiewiczem i innymi piłkarzami ze złotej ery Dumy Nowej Huty.

Kazek i Mały - dwaj bohaterowie Nowej Huty sprzed trzech dekad, prawdziwe ikony i legendy Hutnika Kraków. Czerwiec 2018, Suche Stawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz