czwartek, 29 kwietnia 2021

Od trenera do kontenera

     23 kolejka rozgrywek drugoligowych sezonu 1988/1989 w grupie II przyniosła zmianę lidera. Lubelski Motor przegrał 0-2 w Stalowej Woli i ustąpił przodownictwa w tabeli Zagłębiu. Sosnowiczanie pogrążyli Hutnika wywożąc dwa punkty z Nowej Huty. 

Bramki dla gości padły po kardynalnych błędach obrońców i bramkarza Hutnika. Już w 6 minucie Maciej Mizia przechwycił lekkie podanie Jarosława Tyrki do Włodzimierza Kwiatkowskiego i z ostrego kąta trafił do bramki. Po chwili Grzegorz Waliczek z dziecinną łatwością ograł Kazimierza Węgrzyna i wyłożył piłkę Mizi, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców. 

Przed przerwą Wojciech Sączek podciął szarżującego Leszka Kraczkiewicza, a podyktowaną jedenastkę na bramkę zamienił Antoni Kot. 

W drugiej połowie na boisku działo się już nic godnego uwagi. Kwiatkowski i jego vis a vis Marek Bęben nie mieli nic do roboty.

Redaktor Wojciech Gorczyca pisał dla „Sportu”: Trudno do prawdy zrozumieć, co się dzieje z drużyną krakowskiego Hutnika w rewanżowej rundzie… Zespół całkowicie zatracił bojowość, szybkość, a gra w jego wykonaniu jest niemrawa i wyjątkowo nieskuteczna...

Po tym meczu w Hutniku doszło do zmiany szkoleniowca. Trener Andrzej Bielenda zrezygnował i został zastąpiony przez swojego dotychczasowego asystenta Władysława Łacha, któremu w pracy miał pomagać były bramkarz Hutnika Waldemar Kocoń. Bielenda wkrótce porzucił zawód trenera i poświęcił się biznesowi. Założona przez niego - wspólnie z małżonką z wykształcenia chemiczką - krakowska firma "Bielenda" jest dziś potentatem na rynku kosmetycznym.

Andrzej Bielenda, od kilku lat już na zasłużonej emeryturze, mieszka na Cyprze. Tam nadzoruje swoją kolejną firmę - działającą w branży transportu morskiego i statków kontenerowców.

Jeśli to możliwe regularnie odwiedza Kraków. Wtedy zawsze spotyka się ze swoim kompanem z nowohuckiego Krakusa Stanisławem Jamrozem i wspomina stare dobre czasy. Także te z początku lat 70-tych, gdy zaczynał poważną trenerkę w II-ligowym Hutniku, wspólnie z Zygmuntem Droździokiem, jako asystenci u Kazimierza Trampisza, klubowym medykiem był już wtedy Doktore Zbigniew Kargol, a Hutnik przegrał wkrótce barażowy dwumecz o awans do I ligi z opolską Odrą. Sypie anegdotami jak z rękawa. Ma kilka swoich wspomnieniowych leitmotivów, jak przegrany 0-7 mecz rezerw Hutnika z prowadzonym przez siebie Prokocimiem. 

Na pytanie o kulisy swojego ostatniego meczu na ławce trenerskiej z sosnowieckim Zagłębiem milknie i odpowiada niechętnie: O tym meczu może nie mówmy... By po chwili dodać z figlarnym uśmiechem: A jednak warto czasem posłuchać żony...

29.04.1989 HUTNIK – ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC 1-2 (1-2) Kot 41 (k) – Mizia 6, 19. Sędziował: Eksztajn (Warszawa). Widzów 1500.

HUTNIK: Kwiatkowski, Walankiewicz, Kot, Węgrzyn, J. Tyrka, Kowalik (76 Góra), Bukalski, Sermak, Kraczkiewicz, Zając (66 Gierek), Kasztelan.

ZAGŁĘBIE: Bęben, Sączek, Krupa, Kordysz, Bałaga, Wojciechowski (68 Kowalski), Gałuszka, Wnuk, Hamerlik, Waliczek, Mizia.

Bogdan Sysło i Andrzej Bielenda. Suche Stawy, rok 1985.

środa, 28 kwietnia 2021

Hutnicze catenaccio we Wrocławiu

     Z wyjazdu do Wrocławia Hutnik wraca z jednym punktem. Mecz z rezerwami Śląska odbywał się pod znakiem uważnej gry w defensywie obydwu drużyn. Gospodarze praktycznie ani razu nie zmusili do większego wysiłku Arkadiusza Leszczyńskiego. Hutnicy oprócz niemal perfekcyjnego zaryglowania własnej bramki zaprezentowali kilka groźnych wypadów. W pierwszej połowie Kamil Sobala z ostrego kąta uderzył obok bramki, a Abdallah Hafez wpadł w pole karne i mając też opcję podania do "Sobiego" zdecydował się na uderzenie, i nieznacznie przestrzelił. Po przerwie Patryk Kieliś strzelił celnie z kilkunastu metrów, ale bramkarz gospodarzy obronił to uderzenie.

Po stronie strat hutnicy muszą zapisać dwie żółte kartki dla pary defensywnych pomocników Miłosza Drąga i Tomasza Jaklika. Obydwaj nie wystąpią w następnym meczu z Kaliszem, a Drąg (12 kartka) dodatkowo nie zagra też w Suwałkach. Dodając do tego niepewną sytuację zdrowotną Javiera Bernala, który w czwartek przejdzie rezonans kolana, to sprawia to trenerowi Szymonowi Szydełce kłopot na pozycji defensywnego pomocnika. Czy możliwy jest powrót do taktyki 1-4-4-2 i występ Łukasza Kędziory na "czwórce"? Chyba jednak nie...

Hutnik, co warto podkreślić, w ostatnich 5 meczach zdobył 11 punktów i stracił tylko 1 gola. W rundzie jesiennej stanowiło to dla kibiców Hutnika coś absolutnie niewyobrażalnego...

28.04.2021 ŚLĄSK II WROCŁAW - HUTNIK 0-0. Sędziował: Pelka (Poznań). Mecz bez udziału publiczności.

ŚLĄSK II: Szczerbal, Maruszak, Boruń, Celeban, Caliński, Krocz, Młynarczyk (69 Bargiel), Bukowski, Pałaszewski, Łyszczarz (81 Michalski), Bergier (87 Fediuk).

HUTNIK: Leszczyński, Olszewski, Wojcinowicz, Stawarczyk, Kędziora, Zmorzyński, Drąg (69 Linca), Jaklik (69 Jodłowski), Świątek (80 Bełczowski), Hafez (64 Kieliś), Sobala (64 Kitliński).


Przełamać klątwę Oporowskiej

     Dziś we Wrocławiu na stadionie Śląska przy ulicy Oporowskiej Hutnik zmierzy się z rezerwami tego klubu. Będzie to kolejna w historii wizyta drużyny Dumy Nowej Huty na tym stadionie. W pierwszych czterech meczach w II lidze w latach 1969 - 1973 hutnicy wywalczyli tylko jeden punkt, ale nie zdołali strzelić ani jednego gola. W kolejnych sześciu (pięć razy w I lidze i raz na II froncie) w latach 90-tych ub. stulecia udało się trafić dwa razy, ale jedyny remis 0-0 to znów najlepszy rezultat hutników osiągnięty na Oporowskiej. 

Ogółem bilans Hutnika w wyjazdowych meczach ze Śląskiem jest wyjątkowo kiepski i wynosi 0-2-8, a stosunek bramek wygląda równie mizernie 2-16. Wszystkie odbyte mecze to pojedynki z pierwszym zespołem WKS. Dziś po raz pierwszy hutników podejmie natomiast "dwójka" Śląska. 

Oto historia wizyt HKS-u  we Wrocławiu, w tym przy Oporowskiej...

1969 - Kasalik bezlitosny dla swoich

Hutnicy grali ostro, za co aż trzykrotnie karani byli rzutami karnymi. Jednego z nich nie wykorzystał Zygmunt Peterek. Najlepszym graczem na boisku był odbywający służbę wojskową w Śląsku, wychowanek Hutnika Jerzy Kasalik, który najpierw ładną główką, a następnie strzałem z rzutu wolnego pokonywał Musialika. Jedną z „jedenastek” na bramkę zamienił bramkarz Śląska, przyszły bohater reprezentacji Polski 21-letni Jan Tomaszewski. W końcówce meczu Piotr Ząbek został usunięty z boiska za znieważenie arbitra. Został on zdyskwalifikowany przez Wydział Gier i Dyscypliny PZPN i zagrał dopiero wiosną.

28.09.1969 ŚLĄSK – HUTNIK 4-0 (1-0) Kasalik 44, 87 (w), Z. Peterek 55 (k), Tomaszewski 74 (k).

1970 - Bez goli na koniec jesieni

Bezbramkowym remisem we Wrocławiu zakończyła się ligowa runda jesienna w wykonaniu Hutnika. Śląsk przez cały mecz miał przewagę, a jeden punkt dla Hutnika uratował bramkarz Mikołaj Musialik oraz linia obrony. W Hutniku zagrało aż czterech byłych graczy wojskowych (Kasalik, Czesław Szczepankiewicz, Musialik i Józef Bon). Barw Śląska bronił odrabiający we Wrocławiu wojsko nowohucianin Józef Szewczyk.

15.11.1970 ŚLĄSK – HUTNIK 0-0.

1971 - Dwa razy Białas

 Piłkarze wrocławskiego Śląska nadal z Józefem Szewczykiem w składzie odnieśli pierwsze w sezonie zwycięstwo pokonując Hutnika 2-0. W 16 minucie Stefan Białas ostrym strzałem pokonał Henryka Pietrka. W drugiej połowie przewagę posiadali hutnicy jednak nie potrafili stworzyć zagrożenia pod bramką Zygmunta Kalinowskiego. Na minutę przed końcem po akcji Janusza Sybisa wynik meczu ustalił Białas. 

12.09.1971 ŚLĄSK – HUTNIK 2-0 (1-0) Białas 16, 89.

1973 - Przypieczętowany awans WKS-u

Pokonując Hutnika podopieczni trenera Władysława Żmudy zapewnili sobie awans do ekstraklasy. W pierwszej połowie gospodarze mieli kilka wybornych okazji, ale dopiero daleki strzał studenta medycyny – popularnego Józefa „Doktora” Kurzei przyniósł powodzenie, zaskakując zbyt późno interweniującego Drewniaka. Mecz obserwowało 20 tysięcy widzów.

27.05.1973 ŚLĄSK – HUTNIK 1-0 (1-0) Kurzeja 18. 

1990 - Kosynierzy bez pardonu dla beniaminka

 Zajmujący przedostatnie miejsce w tabeli wrocławski Śląsk zagrał bez pardonu dla krakowskiego beniaminka. Tak dobrze grających gospodarzy dawno przy ul. Oporowskiej nie widziano. Nawet obecny na trybunach były trener Hutnika, mieszkający we Wrocławiu Władysław Giergiel z uznaniem kiwał głową. Gola na 2-0 zdobył wychowanek Hutnika Andrzej Słowakiewicz. Mecz sędziował ekscentryczny Wit Żelazko.

06.10.1990 ŚLĄSK – HUTNIK 2-0 (2-0) Gil 3, Słowakiewicz 33.

1991 - Latos przeszedł do historii

Z powodu urazu Krzysztofa Tyrpy mecz między słupkami rozpoczął rezerwowy Dariusz Dębosz, który w ciągu ośmiu minut przepuścił trzy bramki. Na drugą połowę Dębosz już nie wyszedł, a zastąpił go obchodzący trzy dni wcześniej swoje 16 urodziny Marcin Latos. Najmłodszy (do dzisiaj) bramkarz w historii polskiej ekstraklasy bronił o wiele pewniej niż starszy kolega i do końca zachował czyste konto. Wpłynęło to z pewnością na postawę kolegów, którzy po przerwie byli zupełnie innym zespołem. W 51 minucie pierwszą bramkę dla Hutnika zdobył Robert Kasperczyk, a 10 minut później drugiego gola z rzutu karnego uzyskał Mirosław Waligóra. Niestety mimo dyktowania warunków na murawie krakowianie nie zdołali doprowadzić do remisu. Zabrakło nam czasu, aby wyrównać – stwierdził po meczu tymczasowy trener Bogdan Ciućmański.

17.11.1991 ŚLĄSK – HUTNIK 3-2 (3-0) Góra 10, Grieczniow 13, Gil 17 – Kasperczyk 51, Waligóra 61 (k).

1992 - Przełamali się na Hutniku 

Jesienią 1992 roku wrocławski Śląsk notował pasmo sromotnych porażek: 0-7 w Lubinie, 0-4 z Olimpią u siebie, 0-1 na Legii, 0- 2 ze Stalą na Oporowskiej, wreszcie 0-5 w Chorzowie. Pięć meczów, zero punktów, bilans bramkowy 0-19! Nic dziwnego, że kibice Hutnika po dobrym meczu z Widzewem liczyli na dwa punkty przywiezione z Wrocławia. Spotkało ich jednak srogie rozczarowanie. W 22 minucie Jerzy Misztur dośrodkował z rzutu wolnego wprost na głowę Zbigniewa Mandziejewicza, a ten zdobył jedyną bramkę meczu.

31.10.1992 ŚLĄSK – HUTNIK 1-0 (1-0) Mandziejewicz 22.

1995 - Bobel bezbłędny, Bobrowicz wygwizdany
 
Dwie minuty przed pauzą Śląsk uzyskał prowadzenie. Szypowski zdołał odbić ostry strzał Tomasza Jaworka, ale przy dobitce Józefa Kostka nie miał już nic do powiedzenia. W 66 minucie kontuzjowanego Siergieja Szypowskiego zastąpił Jacek Bobrowicz, którego każde dojście do piłki było kwitowane porcją przeraźliwych gwizdów. Losy meczu rozstrzygnęły się w 78 minucie. Po fatalnym błędzie Marka Zająca Kostek znalazł się w idealnej sytuacji i Bobrowicz ratował się faulem. Strzał Romualda Kujawy z rzutu karnego został co prawda obroniony przez bramkarza Hutnika, lecz piłka poszybowała wprost pod nogi niefortunnego strzelca i po jego dobitce ugrzęzła w siatce. Hutnicy mieli swoje szanse, ale Tomasz Bobel był tego dnia bezbłędny. 

16.09.1995 ŚLĄSK – HUTNIK 2-0 (1-0) Kostek 44, Kujawa 78.

1997 - Kasalik zmienił front!

 Tylko dwa dni pozostawał bez pracy trener Jerzy Kasalik. Pomimo zapewnień o udaniu się na wypoczynek już w poniedziałek przyjął on posadę trenera wrocławskiego Śląska – najbliższego rywala Hutnika. Nowym szkoleniowcem Hutnika został natomiast doskonale znany na Suchych Stawach Władysław Łach. W przedmeczowych wypowiedziach Kasalik zapewniał, że Śląsk jest bliski jego sercu i trzeba pokonać Hutnika, by pierwsza liga pozostała we Wrocławiu. Doprawdy dziwnie to brzmiało w jego ustach. Pojedynek z podtekstami zakończył się kolejnym bezbramkowym remisem. Spotkanie stało na słabym poziomie. W przerwie doszło do kontrowersyjnej sytuacji. Kwalifikator z ramienia PZPN zażądał zdjęcia z ogrodzenia flag, jego zdaniem o rasistowskich treściach. Ostatecznie flagi pozostały na swoim miejscu, a rozkojarzeni piłkarze im bliżej końca meczu grali coraz słabiej. Sędziujący mecz arbiter Krzysztof Wylot kilka miesięcy później przyczynił się wydatnie do dopełnienia żywotu Hutnika w ekstraklasie. A nowa miłość Kasalika? WKS nie dokończył nawet sezonu i wycofał się z ligi...

16.03.1997 ŚLĄSK – HUTNIK 0-0.

1999 - Złoty gol Jawnego

 Niepokonane w II lidze drużyny Śląska i Hutnika stoczyły zacięty i wyrównany pojedynek. Jedyny gol padł w 23 minucie. Edward Ambrosiewicz faulował w polu karnym Tomasza Suwarego i gospodarze otrzymali jedenastkę, którą wykorzystał obecny szkoleniowiec Śląska II Piotr Jawny. Pojedynek dwóch niedawnych współpracowników trenerów Wojciecha Łazarka i Jerzego Kowalika skończył się po myśli tego pierwszego, który w charakterystyczny dla siebie sposób komplementował zespół gości: Hutnik to bardzo dobry zespół, określiłbym go, jako mieszankę aloesu z dynamitem.

01.08.1999 ŚLĄSK – HUTNIK 1-0 (1-0) Jawny 24 (k). 

Dziś po prawie 22 latach Hutnik ponownie zawita na stadion we Wrocławiu. Czy wreszcie uda się przełamać klątwę Oporowskiej?

EDIT: Pierwsze dwie z wymienionych wyżej potyczek (1969 i 1970) rozegrane zostały nie na Oporowskiej tylko na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu. Dziękuję za tę informację Krzysztofowi Mielczarkowi - chodzącej encyklopedii wrocławskiej piłki. 

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Rusinek, Rusin, drybler, superstrzelec

    Mecz Hutnika z Beskidem Andrychów mógł zakończyć się dwucyfrówką. Goście po pierwszej bramce całkowicie spasowali. Huraganowe ataki hutników wprost pustoszyły defensywę andrychowian. Bohaterem meczu był zdobywca czterech bramek Wiesław Rusin, którego kapitalne rajdy, podania i strzały były godne I ligi. Ponadto na listę strzelców wpisali się Jerzy Szydło, Stefan Krupa i Bolesław Bernaś. Trenerem Hutnika był wówczas Marian Jabłoński.

24-letni "Rusinek" (ur. 1938) pojawił się na Suchych Stawach w przerwie zimowej sezonu 1961/1962. Grał na pozycji środkowego napastnika. Przybył z Unii Tarnów. Wychowanek Dąbskiego Kraków, syn przedwojennego zawodnika "Pasów" Stefana, był niezwykle bramkostrzelnym piłkarzem. Słynął ze znakomitego dryblingu i przeglądu pola. W Hutniku spędził cały rok 1962. Strzelił 27 goli, zagrał w 41 meczach, a następnie przeszedł do I-ligowej Wisły. Grał w niej 4 i pół roku w I i II lidze. Dla "Białej Gwiazdy" uzyskał 32 bramki.

Kilka miesięcy po jego przyjściu do Hutnika w krakowskim „Tempie” ukazała się ciekawa notatka na temat Rusinka: "Przed jednym z niedawnych spotkań III-ligowych, podczas sprawdzania tożsamości zawodników Hutnika Nowa Huta, okazało się, iż Rusinek nazywa się w rzeczywistości …Rusin! Historia tym bardziej dziwna, iż zawodnik ten grał pod pierwszym z wymienionych nazwisk w II-ligowej Unii Tarnów. Jeden z działaczy tarnowskich twierdzi nawet, że w Tarnowie wiedziano o poprawnym brzmieniu nazwiska, ale nikt nie prostował, ponieważ „tak jakoś już przylgnęło”… No dobrze spytacie, ale jak nazywał się …ojciec tego piłkarza, którego pod nazwiskiem Rusinka znamy, jako słynnego w latach przedwojennych skrzydłowego Cracovii?...  

Być może kogoś zaciekawi, że portal 90minut.pl nadal podaje w swojej bazie nazwiska Stefana i Wiesława Rusinów jako Rusinków. 

Z pewnością interesujące jest też to, że Rusin, który zginął tragicznie w 1984 roku potrącony przez tramwaj, był wujkiem Zbigniewa Wiącka – znanego zawodnika Hutnika z późniejszych lat.

26.04.1962 HUTNIK – BESKID ANDRYCHÓW 7-0 (1-0) Rusin 39, 67, 81, 89, Szydło 60, Krupa 70, Bernaś 82. Sędziował: Kowalski (Chrzanów). 

HUTNIK: W. Pajor, Król, Czepczyk, Świerkosz, Pest, Baran, Bernaś, Krupa, Rusin, Pudrzyński (Kowalczyk), Szydło. 

BESKID: Bury, Socha, Muszala, Borgosz, Sordyl, Rudolf Gromotko, Norbert Gromotko (Płonka), Kowalczyk, Ficek, Potempa, Kuźma. 

niedziela, 25 kwietnia 2021

Pragmatyzm ponad (rzekome) piękno

     W sobotnich derbach Hutnik pokonał Garbarnię 2-0, mimo że do 70 minuty to goście mieli lekką przewagę i kilka niezłych okazji do zdobycia gola. W pierwszej połowie Jakub Kowalski przymierzył w poprzeczkę z rzutu wolnego, a w drugiej części spotkania Jakub Górski nie wykorzystał nieporozumienia w defensywie Hutnika i zamiast do pustej bramki trafił piłką w boczną siatkę. 

W 72 minucie Kamil Sobala był faulowany w "szesnastce", a rzut karny na bramkę zamienił Łukasz Kędziora. Po chwili sędzia wskazał też na wapno w polu karnym Hutnika, ale Arkadiusz Leszczyński w drugim kolejnym meczu obronił jedenastkę. Tym razem wyczuł intencje Michała Fidziukiewicza i odbił piłkę na rzut rożny.

Wynik ustalił znakomity w całym meczu i w całej rundzie szef obrony HKS Tomasz Wojcinowicz, który celnie główkował po centrze z rzutu wolnego. 

Hutnik grał bez pauzujących za kartki Abdallaha Hafeza i Piotra Stawarczyka, a w 8 minucie z boiska zszedł kontuzjowany Javier Bernal.

Do pierwszej jedenastki wskoczyli Filip Handzlik i Tomasz Jaklik. Ten ostatni rozegrał szósty mecz w rundzie, pierwszy od początku i w całości. Hutnik zdobył w nich komplet 18 punktów...

Zespół Dumy Nowej Huty po raz kolejny pokazał, że wiosną jest drużyną efektywną. Nie gra, jak mawiał poprzedni instruktor i jego klakierzy "ładnie dla oka", a realizuje konkretne cele nakreślone przez Szymona Szydełkę i jego sztab. Pragmatyzm ponad (rzekome) piękno to firmowy stempel obecnego trenera Hutnika.

Mecz zza płotu oglądało około 100 kibiców Hutnika. Byli starsi, młodsi, kobiety, mężczyźni, dzieci. Świetną atmosferę za zegarem po raz kolejny zepsuli niesforni milicjanci, którzy po końcowym gwizdku rozpoczęli nachalne nagabywanie ludzi udających się do domów. Nie byli przy tym przesadnie uprzejmi i raczej nie zjednali sobie sympatii nowohucian.

24.04.2021 HUTNIK - GARBARNIA KRAKÓW 2-0 (0-0) Kędziora 72 (k), Wojcinowicz 87. Sędziował: Lewandowski (Zabrze). Mecz bez udziału publiczności. 

HUTNIK: Leszczyński, Jaklik, Wojcinowicz, Kędziora, Olszewski, Drąg (56 Jodłowski), Bernal (8 Kieliś), Świątek (83 Tetych), Handzlik (56 Linca), Zmorzyński, Kitliński (56 Sobala).

GARBARNIA: Frątczak, Morys (78 Surma), Nakrosius, Rutkowski, Kowalski, Górski (87 Wacławek), Duda, Kołbon (78 Radwanek), Marszalik, Fidziukiewicz, Feliks (65 Kuczak). 

sobota, 24 kwietnia 2021

Hutnik z Garbarnią 55 lat temu

     Dziś czeka nas derbowy mecz Hutnika z Garbarnią o punkty w II lidze. Dokładnie 55 lat temu te same zespoły również walczyły o II-ligowe punkty. Tylko wtedy II liga faktycznie była drugą, a nie tylko z nazwy i udawała ją trzecia, jak dziś. 

Tamten pojedynek z Garbarnią długo układał się na bezbramkowy remis. Zespoły atakowały głównie wypadami. Taktyka była nastawiona przede wszystkim na „zero z tyłu”. Dobrze grali obrońcy i bramkarze obydwu drużyn. Po przerwie przewagę uzyskał Hutnik. Ostatnie 20 minut goście grali w „10” po kontuzji Jerzego Odsterczyla. W myśl regulaminu można było zmienić tylko raz i do tego w przerwie meczu... 

W 76 minucie Czesław Kwiatkowski podciął w polu karnym wychodzącego na czystą pozycję Zygmunta Droździoka, a Józef Golla nie pomylił się z rzutu karnego. Jeszcze w ostatniej minucie pod bramką gospodarzy powstało spore zamieszanie. Maciej Gigoń skierował piłkę do bramki, ale arbiter nie uznał trafienia, dopatrując się faulu na Wiesławie Pajorze. 

Tamte drużyny beniaminka II ligi Hutnika i Garbarni naszpikowane były doprawdy znakomitymi piłkarzami. Poznajmy ich wszystkich...

Brązowi w ataku oprócz dwóch klubowych legend Gigonia i Odsterczyla mieli eks-wiślaka Ryszarda Miceusza oraz doświadczonego i wiernego brązowym barwom przez całą karierę, wtedy już 35-latka Józefa Browarskiego. Po przerwie wystąpił też niedawny prezes klubu z Ludwinowa Jerzy Jasiówka. Zmienił Kazimierza Zawieję. W defensywie Eugeniusz Prokopowicz. Do tego słynny kwartet panów K - Andrzej Kucharczyk z Czesławem Kwiatkowskim w pomocy plus Andrzej Karpiel i Marek Konopka w obronie. W bramce znakomity Andrzej Kierdaj, w którego piekarni na osiedlu Piastów w Nowej Hucie jeszcze nie tak bardzo dawno można było zakupić znakomite pieczywo. To wybrańcy kolejnej legendy Ludwinowa - trenera Mieczysława Nowaka.

W Hutniku w bramce znakomity fachowiec, jednokrotny reprezentant Polski Wiesław Pajor. W defensywie - młody talent z Kalwarii Zebrzydowskiej Władysław Drobny, na środku pozyskany z Ruchu Chorzów, a potem ligowiec ROW Rybnik, już wtedy łysawy Józef Golla, ponadto twardy i zdecydowany "Góral" Zdzisław Świerkosz. W linii pomocy Jerzy Pest - przybysz z Dolnego Śląska i rutynowany gracz rodem z Zabrza, były "pasiak" Waldemar Jarczyk. Wreszcie w ataku reprezentant Polski juniorów wychowanek Hutnika Jerzy Kasalik, były wiślak Władysław Kmiecik, doprawdy znakomity duet superstrzelców - Edward Gajewski i Zygmunt Droździok i na dokładkę na lewym skrzydle Stanisław Michalik, który na stadion Hutnika zaglądał jeszcze dość regularnie przed kilkoma laty. Po pauzie trener Marian Jabłoński desygnował do gry także pozyskanego z klubu Farmacja Kraków Jana Witkowskiego.

Takie to były czasy. Piłkarsko, chyba całkiem miłe... Na trybunach 11 tysięcy kibiców. Dziś na Suchych Stawach ich niestety nie będzie... A wynik meczu? Kibice Hutnika nie mają z pewnością nic przeciwko temu by był podobny...

Drużyna gospodarzy w sezonie 1965/1966 przed meczem na Suchych Stawach.

24.04.1966 HUTNIK – GARBARNIA KRAKÓW 1-0 (0-0) Golla 76 (k). Sędziował: Ślusarczyk (Kielce). Widzów 11000. 

HUTNIK: W. Pajor, Drobny, Golla, Świerkosz, Pest, Jarczyk, Kasalik, Kmiecik (46 Witkowski), Gajewski, Droździok, Michalik. 

GARBARNIA: Kierdaj, Prokopowicz, Konopka, Karpiel, Kucharczyk, Kwiatkowski, Gigoń, Miceusz, Browarski, Zawieja (46 Jasiówka), Odsterczyl.


piątek, 23 kwietnia 2021

HKS ile wam dali?

      23 kwietnia 1994 roku na Suchych Stawach zawrzało...

„HKS ile wam dali?!”, „Sprzedawczyki!”, „Złodzieje!” Takimi okrzykami żegnali kibice Hutnika schodzących do szatni piłkarzy. Gospodarze ponoć przed spotkaniem zakwestionowali wysokość premii za zwycięstwo. To nie był ten sam zespół, który z determinacją walczył w derbach z Wisłą. W 54 minucie Grzegorz Krupa strzelił z dystansu w słupek, a po chwili Mariusz Krzywda z kilku metrów główkował wprost w ręce Roberta Matuszewskiego. Goście nie potrafili strzelić w światło bramki. W niezłych sytuacjach "Panu Bogu w okno" strzelali Maciej Mizia i Jacek Kot. Lecz sprawy w swoje ręce wziął bramkarz gospodarzy Siergiej Szypowski, który „wyciął” numer ala Jojko. W 77 minucie piłkę z autu wyrzucał Krzysztof Arndt. Szypowski wystartował do lecącej na około 12 metr piłki, wyprzedził Grzegorza Wódkiewicza, by zamaszystym sierpowym wbić ją sobie do własnej bramki! Już do końca meczu gospodarze nie kwapili się do jakichkolwiek ataków! Po meczu trener Piotr Kocąb z niepewną miną mówił: Nie uważam, żeby to było zrobione specjalnie… Obserwatorzy meczu nie mieli jednak żadnych wątpliwości: Hutnik chciał ten mecz przegrać! Konsekwencje zapowiedział zbulwersowany prezes Jan Figut: Nie możemy sobie pozwolić by dochodziło do takich sytuacji, jaka miała miejsce w sobotę. Nie takie miały być owoce naszej pracy. Wykonaliśmy w klubie kolosalny wysiłek organizacyjny. Zapewniliśmy zawodnikom godziwe warunki finansowe, jedne z lepszych w lidze i mamy prawo wymagać, by piłkarze podchodzili uczciwie do swoich obowiązków… Skończyło się na słowach i odsunięciu Szypowskiego od trzech spotkań.

Fragment meczu Hutnik - Zawisza: https://youtu.be/XEW8ezYUA5s?t=3763 

23.04.1994 HUTNIK – ZAWISZA BYDGOSZCZ 0-1 (0-0) Szypowski 77 (samob.). Sędziował: Wójcik (Opole). Widzów 1500. 

HUTNIK: Szypowski, Romuzga (69 Zięba), Walankiewicz, Fudali, Sydorenko, Bukalski, Wojnecki (46 Krzywda), Krupa, Kraczkiewicz, Waligóra, Sermak. 

ZAWISZA: Matuszewski, Grzelak, Wesołowski, Rzepa, Arndt, Mizia, Wódkiewicz, Drączkowski (56 Kempa), Kot, Pawłuszek, Stankiewicz (77 Stefański).

Poniedziałkowe "Tempo" po meczu z Zawiszą

 

środa, 21 kwietnia 2021

Bo Kowal zakazał

      Przebój i Hutnik porozumiały się, co do rozegrania meczu ligowego na Suchych Stawach w dniu 13 kwietnia 2013 roku. Formalnym gospodarzem mieli być wolbromianie, których boisko po wiosennych roztopach nie nadawało się do gry. 48 godzin przed wyznaczonym terminem decyzję zabraniającą gry podjął zarządca stadionu – prezes ZiS Krzysztof Kowal, według którego murawie ze strony IV-ligowych kopaczy groziła poważna dewastacja… 

Jak awansować, gdy nie wolno trenować? Z transparentem o takiej treści wyszli na murawę piłkarze Hutnika na mecz z Juventą. Chcieli w ten sposób zwrócić uwagę na horrendalnie wysokie stawki za wynajem boisk treningowych na Suchych Stawach. Gospodarze razili nieskutecznością i zremisowali bezbramkowo. W pierwszej połowie doskonałej okazji nie wykorzystał Mateusz Stanek, a goście zrewanżowali się strzałem w słupek Bartosza Styczyńskiego. Po przerwie nadal ataki hutników nie przyniosły pożądanych efektów. W jednej z sytuacji strzał Michała Nawrota z linii bramkowej wybił obrońca, a w końcówce po rzucie wolnym Trota piłka wylądowała na poprzeczce.

 

21.04.2013 HUTNIK – JUVENTA STARACHOWICE 0-0. Sędziował: Bąk (Kielce). Widzów 650.

 HUTNIK: Jasowicz, Antoniak (72 Wrona), Bienias, Orłowski (72 B. Jagła), Witek, Hul (72 Lampart), Nawrot, Świątek, Guja, Stanek (78 Lubera), Sierakowski. 

JUVENTA: Wróblewski, Śpiewak, Styczyński, Senderowski, Kiełbasa, P. Bies (60 Fabjański), Kiełek (90 Garbala, 90 Niewczas), Jagiełło, Wójtowicz, Stawiarski (75 Garbarczyk), Tobiszewski.

wtorek, 20 kwietnia 2021

Pomogła "szmata" Dudka

    Najsłabszym aktorem meczu Hutnika z Sokołem był rozgrywający swój szósty mecz w ekstraklasie 23-letni bramkarz gości Jerzy Dudek. Do 65 minuty na boisku działo się tyle, co kot napłakał. Wówczas z narożnika pola karnego tyszan niezbyt mocno na bramkę Dudka uderzył Andrzej Jaskot. Piłka zmierzała wprost do rąk bramkarza gości, lecz ku zaskoczeniu wszystkich pomiędzy jego nogami wturlała się do siatki. 

Red. Marek Latasiewicz ("Tempo") nie miał wątpliwości: Czegoś takiego nie ogląda się codziennie nawet w podobnie słabych meczach ligowych, ale zawsze taki wypadek przy pracy bramkarza określa się po prostu „szmatą”… 

W 74 minucie Jaskot stanął oko w oko z Dudkiem, który tym razem ratował się faulem. Jedenastkę na drugą bramkę zamienił Waldemar Adamczyk. 

Osłabieni brakiem Bukalskiego, Kaliszana, Zająca i Lambo hutnicy rozegrali słaby mecz, jednak dzięki Dudkowi, a właściwie jego fatalnej interwencji zainkasowali trzy punkty.  

Nic mnie nie usprawiedliwia, taki błąd nie może się zdarzyć nawet trampkarzowi… – przyznawał po meczu przyszły golkiper reprezentacji Polski, Feyenoordu, Liverpoolu i Realu Madryt. 

Do tej pory ten młody bramkarz, który przyszedł do nas z III ligi nie popełniał takich błędów. Daleki jestem od kamieniowania go. To przyszłość polskiej piłki i nadal będę na niego stawiał - mówił po meczu trener Sokoła Bogusław "Bobo" Kaczmarek.

Wygraliśmy z rywalem naprawdę trudnym i nadal, co może nie podoba się wszystkim, zajmujemy trzecie miejsce - komentował na konferencji prasowej opiekun Hutnika Jerzy Kasalik.

W drużynie gości zagrał Moussa Yahaya, który wkrótce trafił do Hutnika. W 28 minucie opuścił boisko z kontuzją. Wcześniej nie dał mu pograć Jerzy Kowalik.

Dudek fauluje Jaskota. Za chwilę rzut karny na gola zamieni Adamczyk. Fot. J. Kozioł.

20.04.1996 HUTNIK – SOKÓŁ TYCHY 2-0 (0-0) Jaskot 65, Adamczyk 74 (k). Sędziował: Marczyk (Piła). Widzów 3000. 

HUTNIK: Szypowski, Kowalik, Walankiewicz, Fudali, Zięba (51 Stolarz), Jamróz, Romuzga, Ozimek (78 Krzywda), Ziółkowski (38 Wojnecki), Adamczyk, Jaskot. 

SOKÓŁ: Dudek, Kos (70 Szwed), Piotrowicz, Matore, R. Wilk, Gorszkow, Nawrocki, D. Jaskulski (62 Konieczko), Konon, Bizacki, Yahaya (28 Bykowski).

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Tłumy na Suchych Stawach, lider z Dąbia pokonany

    68 lat temu rzesze kibiców przybyły na Suche Stawy, by obserwować toczony na nierównym boisku, wytyczonym na niedawnym pastwisku, mecz Stali z liderującą w krakowskiej III lidze Spójnią (Dąbskim). Było to drugie w historii spotkanie ligowe rozegrane w Nowej Hucie. W pierwszym dwa tygodnie wcześniej gospodarze pokonali Sandecję Nowy Sącz 2-1.

Liczni kibice z Dąbia wierzyli w kolejne zwycięstwo swoich pupili, jednak hutnicy sprawili swym sympatykom miłą niespodziankę i zwyciężyli 2-0. 

W 65 minucie Stanisław Kubacki z bliska pokonał niedawnego bramkarza Stali, a wówczas ponownie macierzystego Dąbskiego Edwarda Bębenka. 

- Staszek Kubacki oprócz dobrej gry w napadzie jedenastki z Nowej Huty wyróżniał się wielkim tatuażem orła na piersiach. W tamtych czasach było to niezwykłe - wspominał tego zawodnika Grzegorz Ketz, syn trenera Hutnika z lat 1955-1965 Jana Ketza, uprawiający w Hutniku koszykówkę. Kubacki po zakończeniu kariery był przez kilka lat trenerem juniorów Hutnika. 

11 minut później piękny solowy przebój Adama Czecha zakończył się drugim golem. Czech przybył na Suche Stawy z Wisły Kraków, gdzie występował w drużynie rezerwowej. Wkrótce otrzymał lokum na os. Spółdzielczym w Nowej Hucie. Mieszkał tam przez całe życie. Zmarł w 2016 roku.

Kapitanem drużyny gospodarzy był obrońca Tadeusz Solak. Wcześniej uprawiający nie tylko piłkę nożną, ale i lekkoatletykę.  Były sprinter na Suche Stawy przybył z klubu kolejowego Olsza Kraków. Solak zmarł w 2005 roku.

Jedynym żyjącym zawodnikiem Stali z tamtego meczu jest Zenon Baran, który ma obecnie 87 lat. Baran przez wiele lat pracował na Suchych Stawach jako trener. W latach 80-tych był też szkoleniowcem I-ligowej Cracovii.  W ubiegłym roku z tego świata odszedł przedostatni zawodnik składu Stali ze spotkania z Dąbskim Romuald Mastek. 

Trenerem Stali był Stanisław Malczyk - dawny mistrz kraju. Jako pierwszy w Polsce po tytuły te sięgał zarówno jako piłkarz, jak i trener, a wszystko to w swojej Cracovii. W latach 50-tych Malczyk pracował jako kierowca przy budowie Nowej Huty.

Od tego meczu rozpoczęła się seria sześciu kolejnych meczów Stali bez straconego gola, która do dziś jest klubowym rekordem Dumy Nowej Huty.

19.04.1953 STAL – DĄBSKI KRAKÓW 2-0 (0-0) Kubacki 65, Czech 76. Widzów 2000. 

STAL: Dudek, Solak, Mastek, Sawicki, Reguła, Kowalski, Żołubak, Baran, Foryszewski, Czech, Kubacki.

niedziela, 18 kwietnia 2021

Jasna Góra zwycięstwa, czyli mecz na wodzie na Loretańskiej

     Sobotnie spotkanie ze Skrą odbywało się podczas ciągłych opadów deszczu. Wydawać by się mogło, że sztuczna nawierzchnia powinna sprzyjać takim warunkom, jednak nie na Loretańskiej w Częstochowie. Na obiekcie naszych wczorajszych rywali warunków do gry w piłkę nożną nie było. Były za to liczne połacie stojącej wody, z których zwłaszcza jeden umiejscowiony 25 metrów przed bramką - w pierwszej połowie bronionej przez golkipera Hutnika, drugiej Skry - był zmorą zawodników obydwu ekip. 

Mecz toczył się z przewagą gospodarzy, jednak hutnicy grali konsekwentnie w defensywie i nie pozwolili miejscowym na złapanie wiatru w żagle. W pierwszej połowie najbliżej powodzenia już w pierwszej akcji był Krzysztof Świątek, którego płaski strzał minimalnie minął słupek. 

Zwycięski gol dla Hutnika padł w 65 minucie gry, gdy po stałym fragmencie gry piłka trafiła do stojącego przed polem karnym Abdallaha Hafeza, a ten ograł obrońcę i uderzył na bramkę. Piłka odbiła się od Kazimierowicza i wpadła do bramki Skry.

Bohaterem Hutnika był  wczoraj z pewnością bramkarz Arkadiusz Leszczyński, który w 83 minucie obronił strzał z rzutu karnego wykonywanego przez Kamila Wojtyrę. Chwilę wcześniej w polu karnym piłkarza tego sfaulował Hiszpan Javier Bernal. Próbki swoich możliwości Leszczyński dawał już wcześniej, m.in. gdy w znakomitym stylu obronił strzał z rzutu wolnego Radosława Gołębiowskiego. 

Hutnicy w tym roku zdobyli już 17 punktów i plasują się na 13 miejscu w tabeli. W pierwszym z pozostałych 9 meczów zmierzą się w najbliższą sobotę z Garbarnią. Do składu powróci Kamil Sobala. Przymusowa pauza za kartki spotka tym razem Piotra Stawarczyka i Hafeza. Garbarnię w najbliższą środę czeka natomiast mecz zaległy z Motorem.

17.04.2021 SKRA CZĘSTOCHOWA - HUTNIK 0-1 (0-0) Hafez 65. Sędziował: Bukowczan (Żywiec). Mecz bez udziału publiczności. 

SKRA: Biegański, Brusiło, Sadowski, Holik, Napora, Nocoń, Noiszewski, Gołębiowski (62 Kazimierowicz), Niedbała (62 Warnecki), Milasius (75 Pietraszkiewicz), Wojtyra. 

HUTNIK: Leszczyński, Olszewski, Wojcinowicz, Stawarczyk, Kędziora, Zmorzyński, Drąg, Bernal (87 Jaklik), Świątek (82 Kieliś), Hafez (74 Handzlik), Kitliński (87 Bełczowski).



sobota, 17 kwietnia 2021

Hajto prawie jak Kallaste, bombowy powrót Wernera

    Kolejnym beznadziejnym meczem uraczyli hutnicy swoich coraz mniej licznych kibiców w domowym spotkaniu z lubińskim Zagłębiem. Obie drużyny zagrały słabo, a sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. Kibice podziwiali jedynie dalekie 30-metrowe wyrzuty z autu prezentowane przez Tomasza Hajtę. Choć byli i tacy, którzy żałowali, że Góral nie robi przy tym efektownego salta, jak w ówczesnym czasie reprezentant Estonii Risto Kallaste, notabene jego syn Ken kilka lat temu zapisał kilkuletni rozdział w polskiej ekstraklasie.

Do składu po kontuzji oczodołu powrócił Kazimierz Węgrzyn. Na konferencji prasowej trener Hutnika Bogusław Hajdas oddał się do dyspozycji zarządu, ale ten jeszcze pozostawił go na stanowisku. Do zmiany szkoleniowca doszło dopiero miesiąc później.

Po meczu w Nowej Hucie przykra i bardzo nietypowa przygoda spotkała arbitra Piotra Wernera. W drodze do domu jego auto eksplodowało. Co spowodowało tę eksplozję nie zostało ustalone. Gliwicki arbiter wkrótce zakończył karierę sędziowską, a po latach odnalazł się w roli promotora walk bokserskich. 

 

17.04.1993 HUTNIK – ZAGŁĘBIE LUBIN 0-0. Sędziował: Werner (Gliwice). Widzów 1200.

HUTNIK: Szypowski, Węgrzyn, Walankiewicz, Hajto, Kowalik (16 Zięba), Bukalski, Szarpak, Sermak, Fudali, Popczyński (67 Adamczyk), Waligóra. 

ZAGŁĘBIE: Koszarski, Filas, Rogowskoj, Kałużny, Lewandowski, Stachurski (47 Nowakowski), Szewczyk, Baziuk, Dyluś, Jasiński, Majak.

piątek, 16 kwietnia 2021

Zmarł Marek Dyka

    W wieku 49 lat zmarł Marek Dyka. W latach 80-tych był działaczem Federacji Młodzieży Walczącej w Nowej Hucie. Mieszkał na osiedlu Górali. Był kibicem Hutnika. Jak wspominał kilka lat temu w wywiadzie zamieszczonym na stronie Hutnika jego rówieśnik Maciej Zysek, koledzy po szalu z dawnych lat nadali Markowi pseudonim "Dziennikarz".

Marek zmarł w samotności. Poprzedniej nocy lub dziś nad ranem. Jeszcze dwa dni temu była u niego karetka, ale podobno nie kwalifikował się do szpitala... 

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen.

Marek Dyka po prawej na dole podczas meczu siatkówki w hali Hutnika.

 

Myślami na Hillsborough

    32 lata temu, w sobotę 15 kwietnia 1989 roku o godzinie 15:00 na stadionie Hutnika doszło do spotkania dwóch drużyn aspirujących do ekstraklasy. Gospodarze podejmowali liderujący Motor Lublin. Mecz rozczarował czterotysięczną publiczność. Bezładna kopanina, mnóstwo niecelnych podań i sporadyczne strzały – oto najkrótsza charakterystyka tego pojedynku. Jedyne godne odnotowania sytuacje to strzał w poprzeczkę Jerzego Matysa w 36 minucie oraz akcja Krzysztofa Kasztelana zakończona strzałem Leszka Kraczkiewicza obronionym przez Dariusza Opolskiego (63 minuta). Dwukrotnie groźnie, lecz niecelnie strzelał również aktywny Jerzy Kowalik, a w końcówce Krzysztof Bukalski z bliska przeniósł piłkę ponad poprzeczką bramki gości. Po ostatnim gwizdku sędziego lublinianie nie kryli radości z remisu. Gospodarze nie wykorzystali okazji na zniwelowanie sześciopunktowej straty do Motoru. 

Dokładnie w tym samym czasie, gdy Hutnik i Motor walczyły o drugoligowe punkty na stadionie Hillsborough w Sheffield rozgrywała się jedna z największych tragedii w historii piłki nożnej. Podczas półfinałowego meczu Pucharu Anglii Liverpool – Nottingham doszło do przeludnienia trybun na sektorze The Reds. W efekcie tego zostało zaduszonych lub zadeptanych 96 osób. Futbolowy świat pogrążył się w żałobie. Słynący z pasji do futbolu z Wysp spiker Hutnika Włodzimierz Huk tym razem oprócz wyników miał do przekazania tragiczne informacje. 

 

Włodzimierz Huk konferansjerem w Hutniku był przez 35 lat. Zaczynał jako nastolatek na meczach siatkówki. Na meczach piłkarskich pojawiał się z nieodłącznym radyjkiem marki „Radmor” nastawionym na radio BBC. Kibice odwiedzający Suche Stawy zawsze mogli liczyć na bieżące wyniki z lig angielskich podawanych przez spikera o charakterystycznym donośnym głosie. Na jednym z meczów ówczesny redaktor naczelny „Tempa” Ryszard Niemiec pozowlił sobie na żart rzucając w kierunku nowohuckiego spikera: „Panie Włodku niech pan już się uciszy, bo mi nikt gazety w poniedziałek nie kupi…” Jak wspominał po latach Włodzimierz Huk jego wzorem sprawozdawcy był Zdzisław Ambroziak znany siatkarz, a potem ceniony dziennikarz sportowy. 

Włodzimierz Huk

15.04.1989 HUTNIK – MOTOR LUBLIN 0-0. Sędziował: Diakonowicz (Warszawa). Widzów 4500. 

HUTNIK: Kwiatkowski, Walankiewicz, Kot, Węgrzyn, J. Tyrka, Kowalik, Góra (78 Gierek), Sermak, Urbański (58 Bukalski), Kraczkiewicz, Kasztelan. 

MOTOR: Opolski, Komor, Kuraś, Dec, Wójtowicz, Tylki, Matys, Rajt (88 Zych), Brzeszczyński, Szaniawski (83 Szeliga), Grzesiak.

czwartek, 15 kwietnia 2021

Instrument Ewalda Kupki

    Wiosną 1972 roku punkt wywieziony z gorącego terenu Wałbrzycha był celem grającego wzmocnioną defensywą zespołu Hutnika. Ojcem remisu był bramkarz Mikołaj Musialik, który w 16 minucie obronił silny strzał Kazimierza Fiedorowicza, a później jeszcze wielokrotnie stawał na straży bramki gości. Szansę miał też Hutnik, ale piękne uderzenie Stefana Herisza trafiło w poprzeczkę. Oprócz bezbłędnego Musialika, imponowali świetni w obronie Edward Bielewicz i Eugeniusz Herman. 

Negatywnym bohaterem spotkania był arbiter z Katowic, którego apogeum stronniczości nastąpiło w 90 minucie meczu. Zbigniew Płaszewski przejął piłkę w środku pola i samotnie popędził na bramkę "Jerrego" Sularza. Gdy był 40 metrów od celu nagle zabrzmiał końcowy gwizdek. W drodze do szatni trener Marian Cygan po ludzku był ciekaw, co by było gdyby gwizdek niespodziewanie wypadł arbitrowi Ewaldowi Kupce z ust, a "Mysza" w tym czasie zdobył zwycięskiego gola. Jednak katowicki „sprawiedliwy” z rozbrajającym uśmiechem wskazał na swoją kieszonkę, w której miał zapasowy instrument, w każdej chwili gotowy do użycia. 

15.04.1972 GÓRNIK WAŁBRZYCH – HUTNIK 0-0. Sędziował: Kupka (Katowice). Widzów 8000.

GÓRNIK: Sularz, Witkowicz (Dworniczek), Zaczyński, Jaroni, Biarda, Pianko, Tokarz, Szula (Cichosz), Fiedorowicz, Z. Garłowski, Sidorski. 

HUTNIK: Musialik, Drobny, Herman, Bielewicz, Czenczek, Kowalczyk (Szewczyk), Stępkowski, Płaszewski, Sacher (Szczepankiewicz), Ankus, Herisz.

Zbigniew Płaszewski w barwach reprezentacji Polski.

środa, 14 kwietnia 2021

Talizman Jaklik

    W środowym  meczu Hutnik pokonał Błękitnych Stargard 4-1 i znów opuścił - oby tym razem na dobre - strefę spadkową. 

W Hutniku kolejne dobre zawody rozegrali: Tomasz Wojcinowicz (strzelec pierwszej bramki po rzucie rożnym), Piotr Zmorzyński (harował w ofensywie i w obronie), Abdallah Hafez (przechwyt, ogranie obrońcy i gol na 2-0), pewny w bramce Arkadiusz Leszczyński oraz aktywny Kamil Sobala. W drugiej linii ogrom pracy wykonali: Javier Bernal, Miłosz Drąg i Krzysztof Świątek. Sobala niestety zarobił czwartą żółtą kartkę i nie zagra w sobotę ze Skrą w Częstochowie. Notę Hafeza obniża faul w polu karnym, po którym rywale zdobyli gola kontaktowego. 

Talizmanem Hutnika jest w tym roku Tomasz Jaklik. Wchodził on z ławki tylko w czterech meczach, ale Hutnik zdobył w nich komplet 12 punktów.

Po zmianie stron goście próbowali wyrównać, ale Hutnik odparł ich ataki i podwyższył na 3-1 po płaskim strzale Bernala zza pola karnego. W 15 minucie doliczonego czasu gry w zamieszaniu podbramkowym trafił Kacper Jodłowski. Trzy gole hutnicy zdobyli po stałych fragmentach gry, które na szczęście już ćwiczą...

 

Mecz trwał aż 15 minut dłużej z uwagi na kontuzję piłkarza Błękitnych Jana Andrzejewskiego, który prawdopodobnie złamał rękę i został przetransportowany do szpitala.

Za płotem mecz obserwowało ledwie 20 kibiców Hutnika. Niestety znów doszło do ich szykanowania i bezpodstawnego wyłudzenia danych osobowych ze strony milicjantów. 

14.04.2021 HUTNIK - BŁĘKITNI STARGARD 4-1 (2-0) Wojcinowicz 6, Hafez 40, Bernal 68, Jodłowski 90+15 - Polkowski 43 (k). Sędziował: Dziopak (Tychy). Mecz bez udziału publiczności.

HUTNIK: Leszczyński, Olszewski (63 Ozimek), Wojcinowicz, Stawarczyk, Kędziora, Zmorzyński, Drąg, Bernal (72 Jaklik), Świątek (90 Handzlik), Hafez (90 Jodłowski), Sobala (72 Kitliński).

BŁĘKITNI: Sasiak, Andrzejewski (84 Theus), Wajsak (46 Karmański), Ostrowski, Mruk (31 Sitkowski), Starzycki, Polkowski, Krawczun, Cywiński, Kaczmarek (57 Kwiatkowski), Walków (57 Niedojad).


wtorek, 13 kwietnia 2021

W Wielki Piątek z Ładą, w pogoni za Pogonią

    W historii Hutnika tylko dwukrotnie zdarzało się, że zespół piłki nożnej rozgrywał swoje zawody w Wielki Piątek. Co ciekawe było to rok po roku, w latach 2000-2001. Najpierw hutnicy zawitali do dalekiego Szczecina na mecz z tamtejszą Odrą  w II lidze, a rok później już w niższej lidze podejmowali ekipę z Zamojszczyzny, w której swoje pierwsze kroki stawiał dzisiejszy jubilat Kazimierz Węgrzyn.

W sezonie 2000/2001 podopieczni trenera Jerzego Kowalika awansowali do drugiej ligi pozornie bez większych problemów. Druga w końcowej tabeli Cracovia straciła na mecie sezonu 11 punktów, a trzecia Pogoń Staszów aż 13 "oczek". Jednak w połowie kwietnia kwestia awansu była zdecydowanie otwarta. W tabeli przewodziła wspomniana Pogoń, o 3 punkty przed Dumą Nowej Huty.

13 kwietnia na Suchych Stawach odbywał się więc bardzo istotny pojedynek. Zwłaszcza, że zespół Łady zaciekle bronił statusu III-ligowca. 

Początek spotkania toczył się przy padającym śniegu, potem wyszło słońce. W pierwszej połowie trzykrotnie bramce gości zagrażał aktywny Tomasz Bernas, idealnego podania od Krzysztofa Przytuły nie wykorzystał Andrzej Białek, zaś z drugiej strony bramce bronionej przez Rafała Skórskiego kilka razy zagroził najlepszy snajper gości Ireneusz Zarczuk. Jeszcze tuż przed gwizdkiem na przerwę w sytuacji sam na sam z bramkarzem Łady obok słupka uderzył Piotr Powroźnik. 

Po pauzie znów nieznacznie pudłowali Bernas i Przytuła, aż wreszcie to goście zdobyli gola. Doświadczony Janusz Góreczny popisał się ładnym lobem nad Skórskim. Do piłki przed linią bramkową dopadł jeszcze Krzysztof Szewczyk, ale wybijając ją nieszczęśliwie trafił w Tomasza Szablowskiego i było 0-1. Siedem minut później po kornerze kapitana drużyny Hutnika Bernasa strzałem głową stan meczu wyrównał Andrzej Białek. Rywale nie zamierzali pasować i odpowiedzieli kąśliwym uderzeniem Zarczuka obronionym przez Skórskiego. 

Zwycięski gol dla Hutnika padł kwadrans przed końcem. Dariusz Łatka i Bernas przeprowadzili wzorową akcję. Piłka trafiła do Białka, którego strzał sparował golkiper gości, ale po dobitce nadbiegającego Przytuły nie miał już nic do powiedzenia. 

Tymczasem w Rzeszowie Stal, po rzucie karnym zamienionym na bramkę w doliczonym czasie gry, pokonała Pogoń 1-0, co sprawiło, że staszowianie i Hutnik znów miały taką samą liczbę punktów. Poświąteczna prasa oznajmiała: "Walka o awans do II ligi nabiera rumieńców"...

13.04.2001 HUTNIK – ŁADA BIŁGORAJ 2-1 (0-0) Białek 67, Przytuła 75 – Szablowski 60 (samob.). Sędziował: Szulc (Warszawa). Widzów 400. 

HUTNIK: Skórski, Szablowski, Świstak, Maciejowski (72 Kołodziej), Szewczyk, Powroźnik, Bernas, Łatka, Makuch, Przytuła, Białek. 

ŁADA: Kosobucki, K. Wlaź, Wachowicz, Hasiak, Paluch (19 Kowalik), Góreczny, Karasiński, Sawczuk, Chomicz, M. Szmuc, Zarczuk. 

Hutnik Kraków po ostatnim meczu sezonu 2000/2001 i zasłużonym awansie do II ligi.

Były sędzia ligowy i międzynarodowy Zbigniew Urbańczyk w sezonie 2000/2001 był koordynatorem ds. piłki nożnej w macierzystym Hutniku.

 

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Kazek z Biłgoraja - legenda Suchych Stawów

    13 kwietnia swoje 54. urodziny świętuje jedna z legend Hutnika Kraków - Kazimierz Węgrzyn. Piłkarz wybrany do jedenastki 70-lecia klubu mającego siedzibę na Suchych Stawach.

Urodził się w Biłgoraju na Lubelszczyźnie. Do osiemnastego roku życia grał w okręgówce w miejscowej Ładzie. Wtedy, podczas pojedynku z rezerwami Motoru na tyle uprzykrzył życie grającemu akurat w tym meczu I-ligowemu napastnikowi Januszowi Kudybie, że wpadł w oko działaczom z Lublina. Popularny Kazek znalazł się więc w I-ligowej ekipie prowadzonej przez trenera Jana Złomańczuka. Przez pół roku trenował z pierwszym zespołem Motoru, ale nigdy w nim nie zadebiutował, gdyż klub z Alei Zygmuntowskich ... nie chciał za niego zapłacić. Okres spędzony w Lublinie nie był do końca stracony, gdyż Węgrzyn zahartował się i już w Hutniku pokazał na co go stać. 

Kazimierz Węgrzyn na Suchych Stawach w czerwcu 2018 roku. Fot. Adam Murzański.

Do Nowej Huty trafił latem 1987 roku. 20-latek treningi piłkarskie łączył jeszcze wówczas z nauką w szkole. Debiut w barwach Dumy Nowej Huty przypadł na wyjazdowy mecz z Motorem i co tu dużo mówić nie był to debiut udany. Węgrzyn znów zagrał "na Kudybę", ale tym razem popełnił fatalny kiks i napastnik gospodarzy zdobył bramkę. Być może właśnie ten fakt sprawił, że wśród kolegów z szatni pojawiło się niebawem hasło wspominane czasem przez p. Kazimierza w wywiadach, iż "lepszy Dybczak pijany, niż Węgrzyn trzeźwy"...

Wiosną 1988 roku Węgrzyn występował już coraz częściej. W zespole prowadzonym przez trenera Lesława Ćmikiewicza zajmował miejsce w drugiej linii. W meczu z Błękitnymi Kielce dał dobrą zmianę i zanotował asystę przy trafieniu Jacka Gierka. Z Olimpią Elbląg popisał się ładnym ofensywnym wejściem w pole karne i zdobył zwycięską bramkę. W końcówce sezonu pokonywał jeszcze Piotra Wojdygę ze Stali Mielec i golkipera Gwardii Szczytno. 

Od sezonu 1988/1989 Kazek miał już pewne miejsce w hutniczej jedenastce. Nowy trener Andrzej Bielenda stworzył duet środkowych obrońców właśnie z niego i z łodzianina Grzegorza Wesołowskiego. W drugim sezonie w Hutniku wychowanek Łady zagrał 27 razy i strzelił 4 gole. 

Przełomowym momentem w karierze Węgrzyna był z pewnością sezon 1989/1990, w którym prowadzony przez Władysława Łacha Hutnik grał znakomicie i wywalczył historyczny awans do I ligi. Węgrzyn obok Mirosława Waligóry, Andrzeja Sermaka, Jerzego Kowalika, Leszka Walankiewicza czy Leszka Kraczkiewicza należał do liderów tamtej drużyny.

W środę 21 sierpnia 1991 roku w Gdyni reprezentacja Polski prowadzona przez Andrzeja Strejlaua rozgrywała towarzyski mecz ze Szwecją (2-0). W 83 minucie przy stanie 1-0 w miejsce Romana Koseckiego na boisko wszedł debiutujący w kadrze biało-czerwonych Kazimierz Węgrzyn. Był to pierwszy występ jakiegokolwiek piłkarza reprezentującego aktualnie Hutnika w pierwszej drużynie narodowej. W całej karierze Kazek koszulkę z orzełkiem zakładał w sumie 20 razy, z tego 13 razy jako zawodnik Hutnika.

Szczególna więź połączyła Kazka z Małym - Leszkiem Kraczkiewiczem, kolegą z zespołu z Suchych Stawów. Obaj pochodzą z pobliskich miejscowości - Kazek z Biłgoraja, a Leszek z Tarnogrodu. Często już na boiskach ekstraklasy Kazek pełnił funkcją swoistego "ochroniarza" Małego, którego rośli obrońcy rywali brali na celownik. 

Przez kibiców Hutnika Węgrzyn był czasem porównywany do znanego defensora reprezentacji Anglii, słynącego z ostrej gry Terrego Butchera. Jednak Kazek był zawodnikiem wszechstronnym, nie tylko był twardy i dobrze grał głową, ale potrafił zgrabnie wprowadzić futbolówkę na połowę przeciwnika, uderzyć z dystansu, rozegrać, notował asysty.

Futbol angielski nie był pisany Kazimierzowi. W marcu 1993 roku udał się na dziesięciodniowe testy do mistrza Anglii Leeds United. Tam w czasie starcia ze stoperem  Davidem Wetherallem doznał kontuzji złamania oczodołu. Przerażającą diagnozę po powrocie do Polski postawił doktor Zbigniew Kargol i zawodnik musiał udać się na miesięczne L4. Istniało nawet poważne zagrożenie utraty wzroku. Wysłannicy Leeds na czele z legendą tego klubu Paulem Hartem przyjechali jeszcze do Nowej Huty, by zobaczyć go w akcji w derbach z Wisłą, jednak stoper Hutnika nie mógł zagrać w tym spotkaniu.

Węgrzyn występował w Nowej Hucie do 1993 roku. W końcowej fazie pobytu koniecznie chciał już zmienić otoczenie. Męczyły go wieczne utarczki z klubowymi działaczami, z prezesem Janem Figutem na czele. Kłótnie o obiecane podwyżki, premie, inne zobowiązania... Ku uldze rosłego stopera w lipcu 1993 roku pojawiła się korzystna oferta rocznego wypożyczenia do Katowic, na którą na Suchych Stawach łaskawie przystano. Węgrzyn zdążył jeszcze zagrać w dwóch lipcowych meczach w barwach Hutnika, by na początku sierpnia zawitać na Ptaszyckiego 4 już, jako piłkarz Katowic. Notabene w debiucie w nowym klubie strzelił gola samobójczego, a Hutnik wygrał z GKS-em 3-1. 

Po roku Katowice wykupiły Węgrzyna definitywnie. W 1997 roku wychowanek Łady wyjechał do austriackiego SV Ried, po powrocie do Polski reprezentował barwy Wisły Kraków, z którą zdobył mistrzostwo Polski, Pogoni Szczecin, z którą był wicemistrzem kraju, Widzewa Łódź i Cracovii, z którą podobnie jak kilkanaście lat wcześniej z Hutnikiem świętował promocję do I ligi.

W 2018 roku Kazimierz Węgrzyn po wielu latach powrócił na Suche Stawy, biorąc udział w meczu pamiątkowym z okazji rocznicy awansu Hutnika do ekstraklasy. Znów czarował swoją grą wspólnie m.in. z Leszkiem Kraczkiewiczem i innymi piłkarzami ze złotej ery Dumy Nowej Huty.

Kazek i Mały - dwaj bohaterowie Nowej Huty sprzed trzech dekad, prawdziwe ikony i legendy Hutnika Kraków. Czerwiec 2018, Suche Stawy.

Rekord indolencji strzeleckiej

    12 kwietnia 1997 roku prowadząca w tabeli Legia nie dała żadnych szans zagrożonym degradacją hutnikom. Do przerwy obrona krakowian skutecznie powstrzymywała napór legionistów. Krakowianie grali z kontry, ale ich sporadyczne wypady kończone były łatwymi strzałami. 

 Po przerwie gospodarze znaleźli sposób na pokonanie Szypowskiego. Najpierw Ryszard Staniek wpadł w pole karne i wycofał piłkę do nadbiegającego Marcina Mięciela, który w pełnym biegu trafił tuż przy słupku. Kwadrans przed końcem na 2-0 podwyższył Tomasz Sokołowski, po podaniu Dariusza Czykiera. 

Najbliżej przełamania fatalnej serii bez zdobytej bramki (7 kolejny mecz bez gola!) był wprowadzony na boisko Paweł Kloc, ale jego uderzenie z woleja sparował Grzegorz Szamotulski. 

Wiosną 1997 roku trener Władysław Łach nie miał powodów do radości.

Tytuł relacji pomeczowej w Głosie Nowej Huty mówił wszystko. Na przełamanie indolencji hutnicy musieli poczekać do 50 minuty kolejnego meczu z Rakowem.

12.04.1997 LEGIA WARSZAWA – HUTNIK 2-0 (0-0) Mięciel 61, Sokołowski 75. Sędziował: Lisiecki (Poznań). Widzów 6000. 

LEGIA: Szamotulski, Skrzypek, Zieliński, Mosór, Kacprzak, Czereszewski (46 Bednarz), Czykier, Staniek, Sokołowski, Mięciel, Włodarczyk (46 Magiera). 

HUTNIK: Szypowski, Kaliszan, Prokop, Duda, Motyka, Jamróz, Ozimek, Zięba, Hajduk (72 Kloc), Adamczyk (80 Domarski), Wawrów.

niedziela, 11 kwietnia 2021

Antyfutbol na Suchych Stawach

     Pojedynek dwóch zagrożonych spadkiem drużyn był pokazem antyfutbolu. Hutnicy w całym meczu nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Olimpii. Po raz pierwszy od bardzo dawna nie wykonywali też ani jednego rzutu rożnego w meczu. Jedyną poważną szansę do zdobycia bramki miał na początku drugiej połowy Kitliński, ale z 10 metrów uderzył nad poprzeczką. Po 25 rozegranych meczach Hutnik znów znalazł się w strefie spadkowej.


Mecz zza płotu obserwowało około 150 kibiców Hutnika. Niestety w drugiej połowie doszło do niepotrzebnych incydentów sprowokowanych przez milicję.

10.04.2021 HUTNIK - OLIMPIA ELBLĄG 0-0. Sędziował: Gąsiorowski (Biała Podlaska). Mecz bez udziału publiczności.

HUTNIK: Leszczyński, Wojcinowicz, Stawarczyk, Kędziora, Olszewski, Drąg (69 Handzlik), Bernal, Hafez (80 Jodłowski), Świątek (80 Linca), Zmorzyński, Kitliński (64 Sobala).

OLIMPIA: Witan, Ressel, Lewandowski, Sarnowski, Sedlewski, Kamiński (59 Bartlewski), Waniek, Krasa, Jabłoński (86 Kordykiewicz), Poliński (56 Bawolik), Surdykowski.

Lob Fuczki, parady Helmuta i cenny remis na Cichej

     Na wyjazdowy mecz do Chorzowa futboliści Hutnika udali się nietypowo, bo jednym autokarem z... koszykarzami, którzy akurat tego samego dnia rozgrywali trzeci barażowy mecz o utrzymanie w I lidze z Baildonem Katowice.  

Jest to dla nas niezwykle ważny mecz, gdyż zwycięstwo pozwoliłoby się oderwać od grupy zespołów zagrożonych spadkiem… Uważam, że skuteczną receptą na Ruch będzie agresywne krycie i skracanie pola gry…  – mówił przed wyjazdem do Chorzowa trener Krzysztof Buliński. 

I faktycznie krakowianie zagrali w sposób nakreślony przez szkoleniowca. Goście szukali szczęścia w kontratakach, a chorzowianie mieli inicjatywę, ale ich ataki łatwo rozbijała obrona Hutnika. Tuż przed przerwą Robert Kasperczyk przedarł się, ściągnął na siebie obrońców i podał do zupełnie nieobstawionego "Fuczki" czyli Krzysztofa Popczyńskiego, a ten sprytnie przelobował wybiegającego z bramki Ryszarda Kołodziejczyka. 

Krzysztof Popczyński w informatorze KS Hutnik w 1990 roku.

Po przerwie hutnicy skupili się na obronie, a miejscowi marnowali kolejne szanse. W 56 minucie jedyny błąd w meczu popełnił popularny "Helmut" Krzysztof Tyrpa, ale Leszek Walankiewicz uratował sytuację wybijając piłkę z linii bramkowej. Kolejnymi znakomitymi paradami bramkarz Hutnika zrehabilitował się za tę pomyłkę. W 77 minucie Mirosław Nikodem nabił w rękę Kazimierza Węgrzyna i sędzia podyktował kontrowersyjną jedenastkę, którą na wyrównującą bramkę zamienił Mirosław Jaworski. 

W składzie Ruchu wystąpił m.in. obchodzący tego dnia 29. urodziny Waldemar Fornalik.

Na zakończenie swojego drugiego sezonu w i lidze hutnicy uplasowali się 12 miejscu o dwa punkty nad strefą spadkową.

11.04.1992 RUCH CHORZÓW – HUTNIK 1-1 (0-1) Jaworski 77 (k) – Popczyński 45. Sędziował: Dąbrowski (Warszawa). Widzów 4500. 

RUCH: Kołodziejczyk, Wagner (46 Musiał), Fornalik, M. Mosór, Wleciałowski, Jaworski, Gęsior, Bednarz, Łukasik, Posiłek, Jaworek (70 Nikodem). 

HUTNIK: Tyrpa, A. Tyrka, Walankiewicz, Węgrzyn, Koźmiński, Popczyński, Bukalski, Sermak (88 Romuzga), Kraczkiewicz, Waligóra, Kasperczyk.


sobota, 10 kwietnia 2021

Waligóra i spółka pogrążyli Wisłę

    10 kwietnia 1994 roku w derbach Krakowa bezpieczny o ligowy byt Hutnik nie pomógł walczącej o życie Wiśle i pokonał rywala 1-0, poprawiając przy okazji bilans pierwszoligowych potyczek z wiślakami. 

Hutnicy od początku zepchnęli rywala do głębokiej defensywy. Minimalnie niecelnie z woleja uderzał Leszek Kraczkiewicz, precyzji brakło Leszkowi Walankiewiczowi omyłkowo obsłużonemu przez Dariusza Marca. Swoje szanse mieli też Mariusz Krzywda i Andrzej Sermak, w ostatniej chwili uprzedzani przez obrońców "Białej Gwiazdy".

Hutnik Kraków w sezonie 1993/1994.

Wreszcie w 17 minucie kapitalnym 45-metrowym podaniem popisał się Krzysztof Bukalski, a Mirosław Waligóra po wymianie podań z Krzywdą i ograniu Jarosława Giszki strzałem w długi róg pokonał Artura Sarnata. 

Przed przerwą jeszcze Bukalski i Walankiewicz mogli strzelić kolejne bramki dla Hutnika, który przeszedł na swój ulubiony system gry z kontry. 

Po zmianie stron Sarnat kapitalnymi interwencjami po strzałach Sermaka, Bukalskiego (strzał i dobitka) i Krzywdy ratował wiślaków przed stratą drugiego gola. Goście nie stanowili większego zagrożenia dla Hutnika. Jedynie, gdy niepilnowany Rafał Kupidura znalazł się w polu karnym Hutnika było nerwowo, ale napastnik gości strzelił wprost w Siergieja Szypowskiego. 

Na mecie rozgrywek 1993/1994 prowadzony przez trenera Piotr Kocąba Hutnik zajął 8 miejsce. Z kolei Wisła po kiepskim sezonie po raz trzeci w swojej historii spadła do II ligi.

Skrót meczu Hutnik - Wisła z wiosny 1994: https://youtu.be/XEW8ezYUA5s?t=2060

10.04.1994 HUTNIK – WISŁA KRAKÓW 1-0 (1-0) Waligóra 17. Sędziował: Kobierski (Kielce). Widzów 8000. 

HUTNIK: Szypowski, Romuzga, Walankiewicz, Fudali, G. Krupa, Kowalik (64 Ziółkowski), Sermak (76 Zięba), Bukalski, Kraczkiewicz, Waligóra, Krzywda. 

WISŁA: Sarnat, Matyja, Giszka, Włodarz, Gorszkow, Kozak, Kaliciak, Marzec, Stoch (52 J. Moskal, 64 S. Krupa), Szeliga, Kupidura.

piątek, 9 kwietnia 2021

Lwowiak, który odkrył Jana Urbana

     9 kwietnia 1936 roku we Lwowie urodził się Jerzy Pest - były zawodnik i trener Hutnika Kraków. Jest wychowankiem Polonii Świdnica, następnie grał w BKS Bolesławiec. W 1958 roku rozegrał 9 spotkań w II-ligowym Śląsku Wrocław, gdzie odbywał służbę wojskową. W latach 50-tych był reprezentantem Polski juniorów.

Defensywny pomocnik na Suche Stawy trafił w 1962 roku z Górnika Wałbrzych, gdzie występował w latach 1959-1961. W barwach pierwszej drużyny Hutnika rozegrał 95 meczów (II i III liga, Puchar Polski), zaliczając 3 trafienia. Karierę piłkarską zakończył w 1967 roku. 

Następnie trenował juniorów Hutnika (1968 – 1977) doprowadzając ich do brązu Mistrzostw Polski w 1972 roku. Rolę pierwszego szkoleniowca Hutnika pełnił od maja do końca 1974 roku, a następnie w sezonie 1977/78. W międzyczasie asystował trenerowi Jerzemu Steckiwowi. Zaliczył z Hutnikiem dwa spadki z II ligi. 

Po rozstaniu z Hutnikiem trenował Victorię Jaworzno (1980-84), z którą w latach 80-tych awansował do drugiej ligi. Jego podopiecznym w "Vici" był m.in. znakomity napastnik Jan Urban, wówczas wprowadzany do seniorskiej piłki nastolatek, a później trzykrotny mistrz Polski z Górnikiem Zabrze (1986-1988), reprezentant Polski na Mundialu w Meksyku (1986), wreszcie strzelec trzech goli Realowi Madryt na Santiago Bernabeu w barwach Osasuny Pampeluna (1990). 

Jerzy Pest był później także szkoleniowcem: AKS Niwka (85-86), Górnika Brzeszcze (86-91), Unii Oświęcim (91-93), ponownie Victorii (94-95), Górnika Libiąż (96), Płomienia Jerzmanowice (2007-2008) i Sokoła Kocmyrzów (2012). 

Pod koniec lat 90-tych pełnił funkcję koordynatora sekcji piłki nożnej Hutnika, a następnie był kierownikiem drużyny piłki ręcznej Hutnika. 

Bilans Jerzego Pesta na ławce trenerskiej pierwszego zespołu Hutnika to: 21 zwycięstw - 14 remisów - 21 porażek w 56 spotkaniach.

Dziś Jerzy Pest obchodzi 85. urodziny.


 

czwartek, 8 kwietnia 2021

Stanek i Szmal na przeciwnych biegunach emocji

    Ósmy dzień kwietnia 1998 roku przebiegał na Suchych Stawach pod znakiem wielkich sportowych emocji. Tego środowego popołudnia kibice byli świadkami dwóch bardzo ważnych meczów hutniczych zespołów.

Futboliści HKS w pierwszych kolejkach rundy wiosennej zdążyli już roztrwonić pięciopunktową przewagę nad GKS Bełchatów. Szczególnie bolesna była "dziwna" porażka 1-2 z najgroźniejszym rywalem na własnym boisku. Wyczuleni na futbolowe przekręty kibice Dumy Nowej Huty nie zostawili po niej na podopiecznych trenera Romualda Szukiełowicza suchej nitki. Jednak do burzliwego posiedzenia zarządu doszło dopiero po kolejnym przegranym meczu ze Świtem w Nowym Dworze. Po nim zawieszonych zostało dwóch podstawowych zawodników Hutnika - kapitan Wojciech Ozimek i rosły stoper Arkadiusz Kaliszan. 

W gęstej atmosferze wokół drużyny Hutnik przystąpił do środowej potyczki ze „Stalówką”. Już na początku meczu rozcięcia nogi doznał Zdzisław Strojek i został odwieziony do szpitala. Pierwsza połowa stała pod znakiem dobrej gry gości, którzy po strzałach Pawła Szafrana, Mieczysława Ożoga i Pawła Wtorka mogli, a nawet powinni prowadzić. 

W przerwie w szatni gospodarzy doszło do męskich rozmów. Gospodarze zmobilizowali się i podnieśli z kolan. Ojcem sukcesu Hutnika okazał się bramkarz Robert Stanek, który ratował Hutnika przynajmniej w trzech beznadziejnych sytuacjach, po strzałach z najbliższej odległości Jana Ciosa, Szafrana i Pawła Holca. Długo nic nie wynikało z przewagi Hutnika. Zniecierpliwieni kibice powoli zaczynali opuszczać już stadion i wówczas nadeszła przełomowa 83 minuta. To właśnie wtedy Stanek powstrzymał kolejną szarżę Szafrana. Poszedł kontratak. Piłka trafiła na prawą flankę do Andrzeja Zięby, ten wrzucił ją w pole karne, gdzie najniższy na boisku Gruzin Gela Gabisonia głową skierował ją do bramki. Goście zaatakowali i odkryli się. Kolejna kontra Hutnika w 88 minucie sprawiła, że w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Nigryjczyk Careca. Minął go i strzałem do pustej bramki ustalił wynik meczu. 

Robert Stanek strzegł bramki Hutnika przez dwa sezony. Nie udało mu się awansować do I ligi.

 Zgodnie z przewidywaniami zwycięstwo odniósł również Bełchatów, 3-2 w Nowym Dworze i w tabeli zachowany został status quo. Taki stan rzeczy nie zmienił się już do końca rozgrywek...

08.04.1998 HUTNIK – STAL STALOWA WOLA 2-0 (0-0) Gabisonia 84, Careca 88. Sędziował: Kusak (Częstochowa). Widzów 1000. 

HUTNIK: Stanek, Jamróz, Prokop, Duda, Strojek (12 Gabisonia), Romuzga, Stolarz, Kloc (46 Lacabidze), Zięba, Careca, Wawrów (80 Bernas). 

STAL: Wietecha, Rybak, Stopa, Holc, Szarowski (85 Bieńko), Wtorek (76 Lebioda), Cios, Ożóg, Szafran, Purzycki (85 Kasiak), Klempka. 

Bezpośrednio po meczu piłki nożnej w pobliskiej hali kluczowe spotkanie o awans do I ligi rozgrywali szczypiorniści Hutnika. Gospodarze musieli zwyciężyć, by w praktyce przypieczętować oczekiwaną przez wszystkich promocję. W pierwszej połowie w Hutniku dobrze spisywali się Andrzej Korus, Krzysztof Poznański i 20-letni Sławomir Szmal - przyszły wybitny golkiper reprezentacji Polski. 

- Bywało różnie. W drugoligowym Hutniku Kraków zarabiałem marnie, trzeba było żyć z ołówkiem w ręku. Gdybym nie jadł w barze mlecznym, nie wystarczyłoby mi do końca miesiąca. Z drugiej strony to była szkoła życia, dziś jest co wspominać i z czego się śmiać, bo wielu z nas przeszło podobną drogę. Są jednak tacy, którzy z takich właśnie względów nie skoczyli wyżej i w końcu musieli zmienić zawód, bo trzeba było utrzymać rodzinę. Na szczęście dla mnie każdy transfer był krokiem naprzód - wspominał po latach pobyt w Nowej Hucie popularny "Kasa".

Po 30 minutach meczu Hutnik - AZS na tablicy widniał rezultat 16-9. Niektórzy kibice cieszyli się już z awansu... 

Sławomir Szmal reprezentował  barwy Hutnika przez dwa sezony, a w 1998/99 wywalczył awans do I ligi.

Tymczasem po zmianie stron stało się coś niezrozumiałego. Podopieczni trenera Zbigniewa Podolskiego całkowicie zatracili pewność siebie i skuteczność, a goście w bramce z fenomenalnym Białorusinem Kazimirem Kotlińskim mozolnie odrabiali straty. W 51 minucie doprowadzili do remisu 21-21, a po chwili już prowadzili 22-21. Na 5 sekund przed końcem było 23-23, ale właśnie wtedy AZS zdobył zwycięską bramkę, która dała mu jednopunktowe prowadzenie w tabeli i w praktyce promocję do ekstraklasy. Na parkiecie zamiast korków od szampana wylądowały butelki i petardy rzucane przez rozżalonych fanów…

Rok 1998 zamiast dwóch planowanych awansów ostatecznie nie przyniósł hutniczej braci żadnego...

08.04.1998 HUTNIK - AZS AWF BIAŁA PODLASKA 23-24 (16-9)

HUTNIK: Szmal, Tryliński - Poznański 8, Korus 4, Grzejszczak 3, Balicki 2, Wawrzyniak 2, Wojs 2, T. Wróbel 2, Barski, Pater, Ł. Wróbel.

AZS AWF: Kotliński - Fatalski 7, Usik 7, Balanda 3, Kurowski 3, Tetelewski 1, Bodasiński 1, Łuczyk 1, Witkowski 1, Bąk.

środa, 7 kwietnia 2021

Ten pierwszy mecz i jego bohaterowie

    Wczoraj minęło dokładnie 69 lat od pierwszego meczu o ligowe punkty rozegranego przez jedenastkę z Suchych Stawów. 

W niedzielę 6 kwietnia 1952 roku o godzinie 16 na boisko Cracovii wybiegły jedenastki Stali Nowa Huta (na Hutnika przemianowano ją 5 lat później) i OWKS Lublin (Lublinianki), by zmierzyć się o mistrzostwo II ligi państwowej. Gospodarzem meczu byli Stalowcy, którzy nie posiadali jeszcze własnego obiektu i przez kilka lat korzystali z gościny innych klubów krakowskich. 

Stal dokooptowana została do rozgrywek przy "zielonym stoliku" (w miejsce rezerw Cracovii), głównie dzięki staraniom jej ówczesnego prezesa, a zarazem kierownika drużyny piłki nożnej Stanisława Wodzińskiego. 

Pierwszym w historii trenerem Stali już od 1950 roku był Władysław Filek. Jako piłkarz grał on w Legionie Płaszów, Wiśle i Garbarni. Występował na pozycji napastnika wspólnie z bardziej znanym bratem Michałem. W barwach Wisły rozegrał 24 mecze w I lidze, w których zdobył 12 bramek. 

Mecz z Lublinianką stał na przeciętnym poziomie i był raczej wyrównany. Jednak to drużyna Stali lepiej wytrzymała jego trudy i po bramce zdobytej 4 minuty przed końcem przechyliła szalę na swoją stronę, zwyciężając 2-1. 

Drużyna Stali Nowa Huta 6 kwietnia 1952 roku przed pierwszym w historii meczem ligowym.

Obydwa gole dla gospodarzy strzelone zostały przez duet napastników pozyskanych z Olszy Kraków - środkowego ataku, najlepszego strzelca zespołu Jana Iwańskiego (10 goli w sezonie 1952) i prawego łącznika tej formacji Józefa Muchę. 

Asystę przy trafieniu Iwańskiego zanotował najstarszy w zespole 31-letni lewy łącznik Andrzej Konopek, mający doświadczenie wyniesione ze Zwierzynieckiego Kraków i Budowlanych Gdańsk (późniejszej Lechii). W trakcie wojny Konopek był reprezentantem Krakowa, a po jej zakończeniu strzelcem dwóch goli w pierwszym powojennym meczu w wolnej Polsce (28 stycznia 1945 r., Juvenia – Zwierzyniecki 2-2). 

Piękną centrą przy golu Muchy popisał się z kolei lewoskrzydłowy Władysław Masaczyński, z dużym powodzeniem uprawiający również hokej na lodzie w Cracovii. Był on mistrzem Polski w tej dyscyplinie w 1949 roku. Sukcesy sportowe odnosiła również jego żona Józefa Masaczyńska - znana piłkarka ręczna Cracovii. 

Skład pięcioosobowej linii ataku uzupełniał najmłodszy w drużynie, lecz skuteczny - w całym sezonie strzelił 7 bramek - 18-letni prawoskrzydłowy Zenon Baran z Dąbskiego Kraków. Po zawieszeniu butów na kołku zapisał on na Suchych Stawach pokaźny rozdział trenerski, m.in. prowadząc przez kilka lat pierwszą drużynę.

Dobry mecz w premierowym spotkaniu rozegrali obydwaj pomocnicy. Pierwsze skrzypce grał w tej formacji starszy kolega Barana z Dąbskiego Adam Mirek - postać, która z Suchymi Stawami związała się na całe życie. Mirek po zakończeniu kariery był oddanym działaczem i cenionym trenerem młodzieży. Obok niego w drugiej linii wystąpił Benedykt Kowalski, wcześniej zawodnik Gwardii Nowa Huta i krakowskiej Olszy.

Nie bez winy przy utracie bramki był golkiper gospodarzy, kolejny zawodnik pozyskany z Dąbskiego Kraków Edward Bębenek. 

W obronie prym wiódł kapitan drużyny Tadeusz Solak - z zawodu kreślarz, a w przeszłości także sprinter lekkoatleta, były zawodnik Olszy Kraków. 

Zdecydowanie za ostro poczynał sobie drugi z defensorów Groch, o którym nie wiele wiadomo, oprócz tego, że w tym meczu jego interwencje przysparzały sympatyków gospodarzy o niemałą nerwówkę. 

Skład nowohucian z premierowego meczu uzupełniał trzeci obrońca - początkujący dziennikarz Marian Bochenek z Kabla Kraków, który w Hutniku był później trenerem zespołów młodzieżowych i rezerw.

Jedynym zawodnikiem rezerwowym drużyny był drugi bramkarz Stanisław Dudek, wcześniej gracz Kolejarza Prokocim. 

Stal w swoim pierwszym meczu w historii wystąpiła w żółtych koszulkach i niebieskich spodenkach. Według relacji prasowych zawody zgromadziły około 3 tysięczną publiczność.

Sędzią spotkania był Alfons Cober z Szopienic, wówczas jeden z najlepszych polskich arbitrów, w tym samym roku rozjemca podczas Igrzysk Olimpijskich w Helsinkach. 

Relację z drugiej połowy meczu Stali z OWKS przeprowadziła rozgłośnia polskiego Radia w Krakowie. 

Prasowa zapowiedź relacji radiowej z meczu Stal - OWKS Lublin.

Na zakończenie sezonu 1952 Stal zajęła 8 miejsce w tabeli 10-zespołowej grupy czwartej II ligi i mimo, iż początkowo miała być to lokata dająca utrzymanie, to wskutek kolejnej reorganizacji rozgrywek od następnego sezonu występowała już w III lidze krakowskiej. 

06.04.1952 STAL – OWKS LUBLIN 2-1 (0-0) Iwański 55, Mucha 86 – Pawłowski 74. Sędziował: Cober (Katowice). Widzów 3000. 

STAL: Bębenek - Groch, Solak, Bochenek - Mirek, Kowalski - Baran, Mucha, Iwański, Masaczyński, Konopek. 

OWKS: Maj - Marszałek, Stanisławek, Motyczyński - Cieśliński, Mądry - Pawłowski, Strzecha, Lipkowski, Wójcicki, Prusak.